Strona poświęcona białostockim NeOnOm.
  białostockie NeOnY
 



Jeśli dysponujesz niepotrzebnym starym neonem częścią lub masz informacje o znikających reklamach neonowych -napisz
piters-72@tlen.pl  tel. 605-598-650




Pierwszy neon
 

pokazany na Paris Expo - wykonał w 1910 roku we Francji Georges Claude.

 






Pierwszy neon reklamowy kupił paryski fryzjer i zainstalował w swym salonie na Champs-Elysees. Metrowej wielkości litery tworzyły napis... CINZANO. Kariera neonu rozpoczęła się na dobre dopiero gdy trafił do Stanów Zjednoczonych. Pierwszy neon zamówił w 1923 roku Earle C. Anthony - właściciel salonu samochodowego marki Packard. Reklama Packarda kosztowała 24 tysiące dolarów.
 





Jednym z najstarszych neonów Białegostoku jest sfotografowany na przełomie 1936-1938 roku  neon "PHILIPS RADIO" umieszczony był na dachu kamienicy znajdującej się na Rynku Kościuszki.








PRASA
19.08.2005

Znikające reklamy

Rycerz, żonkil, olimpijskie kółka, przyciągające niegdyś wzrok neony, powoli odchodzą do historii. Czy jednak, usuwając szpecące szyldy reklamowe, nie pozbywamy się w ten sposób części historii naszego miasta?

Wojnę brzydocie wydał Zarząd Mienia Komunalnego. Zlecił właścicielom reklam ich naprawę albo usunięcie. Nikt nie wywiązał się z tego zadania, dlatego też zaczął usuwać paskudne szyldy na własny koszt.

- Impulsem do uporządkowania śródmieścia były sygnały od mieszkańców i wspólnot mieszkaniowych - tłumaczy Eugeniusz Zysk, zastępca dyrektora ds. technicznych. - Zwykle, niestety, dzieje się tak, że sklep bankrutuje, a jego szyld zostaje i dezorientuje przechodniów.

Oryginalną formą reklam typową dla PRL-u były świecące nocą neony. Jeszcze na początku lat 90. dla przyjezdnych z okolic Białegostoku były wręcz wyznacznikiem miejskości. Świecące wieczorami miasto jawiło się niczym światowa metropolia. Dziś neony nieremontowane, odrapane, już niedziałające jedynie szpecą centrum tej naszej "metropolii": chleb ze zwisającymi kablami (sklep spożywczy przy Malmeda), ogromny nieświecący już żonkil przy kwiaciarni (przed farą) czy szyld sklepu spożywczego Czternastka (ul. Sienkiewicza), w którym nie świecą się środkowe litery.

- Stare neony zmarły śmiercią naturalną w momencie, gdy sklepy, które reklamowały, zmieniły użytkownika - wyjaśnia Stanisław Ostaszewski, plastyk miejski. - Razem z wydziałem planowania pracujemy nad uporządkowaniem elewacji budynków w centrum miasta, ale ten proces wymaga czasu.

Tymczasem Zarząd Mienia czasu nie traci. Dotychczas usunięto neon rycerza znad sklepu Ratuszowego, nieaktualne szyldy biura nieruchomości, kancelarii adwokackiej, lombardu oraz historyczny wręcz (choć nieco wybrakowany) i od dawna nieświecący napis na budynku Empiku przy ul. Sienkiewicza 3: "KMPK... wydawnicza prasa książka ruch". W niebyt odeszły także: reklama baru Słoneczny oraz olimpijskie kółka przed sklepem sportowym na ul. Lipowej. Wszystkie szyldy po zdjęciu pójdą wprost na śmietnik.

- W przypadku rycerza zastanawialiśmy się nawet, czy nie można go powiesić w innym miejscu, ale zupełnie nam się rozsypał przy zdejmowaniu - ocenia Zysk. - Jednak lata ciągłego nagrzewania świetlówek gazem zrobiły swoje.

Są jednak takie miejsca w Białymstoku, gdzie historyczne neony działają do dziś. Na przykład tęcza na Centralu.

- Ten neon to wizytówka naszego sklepu i nie zamierzamy go usuwać - powiedziała nam zastępczyni dyrektora Centralu Halina Gilewicz. - Musimy go oczywiście odpowiednio konserwować, by przyciągał klientów, a nie szpecił budynku.

(źródło:www.gazeta.pl)


 
 

 Co zrobić z neonowym złomem ?
 -myślę ze odrestaurowac naprawić nie niszczyć ! 
Nic nie zastąpi prawdziwego neonu....

 

Walka o byt białostockich neonów

O przyszłości dwóch białostockich neonów - "ciżemki" i "żonkila"
 - powinny zadecydować wspólnoty budynków.
Jeżeli uznają, że trzeba je zdjąć, nie oznacza to, iż tak się stanie. 
- Muszę wysłać do wspólnot pisma z zapytaniem, co te chcą zrobić z neonami.          Bo one należą właśnie do nich - wyjaśnia Andrzej Ostrowski, dyrektor zarządu mienia komunalnego, który zarządza miejskimi budynkami.
- Zaznaczam od razu, że będę w nich sugerował, by neony pozostały.
W przypadku "żonkila" podobne stanowisko ma plastyk miejski.
- Neony są niezwykle ważne w krajobrazie miasta. "Żonkil" bardzo ładnie się komponuje.
Uważam, że powinien być odnowiony i stałby się prawdziwą ozdobą - ocenia Stanisław Ostaszewski, plastyk miejski.
 - Jeśli chodzi o "ciżemkę", to nie upieram się, by została. 
To już przestarzała forma.
Walczyć o nią zamierza jednak dyrektor Ostrowski:
- Jeżeli wspólnoty zadecydują, by te dwa neony zdjąć, będę skarżył tę decyzję.
"Żonkil" na bloku przy pl. Jana Pawła II oraz "ciżemka" przy ul. Malmeda to właściwie ostatnie tak duże formy świetlne na powojennych blokach. Inne, które można podziwiać do dziś, to choćby ogromna "tęcza" na należącym do PSS Społem Centralu czy zabawny "fotel" na sklepie meblowym Domus przy al. Piłsudskiego. 
Kilka innych - "rycerz" ze sklepu Ratuszowy i "bochen chleba" znad sklepu spożywczego na ul. Malmeda zniknęły już bezpowrotnie znad białostockich chodników.

Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok




Żonkil - jeden z ostatnich neonów - zostaje

Andrzej Kłopotowski                                                                                                             2010-09-13 10:13

Podczas termo modernizacji bloku przy Legionowej 2 nie zniknie charakterystyczny neon z żonkilami.
Być może znajdą się też pieniądze na jego odnowienie.

 
  Neon Żonkil. Kwiaciarnia, Białystok
"Żonkil" to jeden z ostatnich już niestety neonów, jakie dotrwały do naszych czasów przy rynku i jego najbliższym otoczeniu. Ozdoby ze szklanych rurek, przez lata nieremontowane, w przeciągu ostatnich dziesięciu lat zaczęły znikać jeden po drugim - zdjęto np. halabardnika ze sklepu "Ratuszowego" oraz wielki bochen chleba z ulicy Malmeda. Na budynkach komunalnych zostały jeszcze tylko dwa: właśnie "Żonkil" przy rynku i "Buty" przy sklepie "Ciżemka" na Malmeda (z innych, ale już nie należących do gminy wymienić należy działającą tęczę z "Centralu" i fotel ze sklepu "Domus" na alei Piłsudskiego). Ale i one w lutym 2008 roku miały podzielić los innych. Wówczas to "Gazeta" - wspierana m.in. przez Monikę Szewczyk z Galerii Arsenał - zapytała prezydentów, czy rzeczywiście zachodzi taka konieczność, by neony zdejmować. I wtedy zareagował Tadeusz Arłukowicz, wiceprezydent od kultury. Z odpowiadającym za mienie gminne Michałem Wierzbickim ustalił, że neony - choć niedziałające - mają zostać.
W ostatnim czasie jednak przy Legionowej 2 - na bloku z "Żonkilem" - pojawiła się ekipa od dociepleń. Od razu zaczęliśmy się zastanawiać - co zrobią z neonem?
 
- Neon zostaje - poinformował krótko "Gazetę" Andrzej Ostrowski, szef Zarządu Mienia Komunalnego.
A po szczegóły odesłał do ADM Bojary
, która to firma zajmuje się administrowaniem budynku z Legionowej. Włodzimierz Białomyzy z ADM-u mówi, że pozostawienie neonu znalazło się w wytycznych konserwatora i plastyka miejskiego.
- Gdy ustawimy z tej strony budynku rusztowania, zobaczymy co w nim jest do naprawienia. Choć planów, by ponownie go uruchomić, nie mamy. Powód? Brakuje nam pieniędzy - nie ukrywa Białomyzy.

Na razie więc administrator skupia się na naklejaniu styropianu i później nakładaniu kolorowych tynków, które mają być utrzymane w odcieniach kawy z mlekiem.

- Ale jeśli uda się nam znaleźć pieniądze na remont neonu, pomyślimy nad tym - dodaje Białomyzy.

I tu pewną propozycję ma wiceprezydent Arłukowicz. - Zapraszam do siebie administratora. Pierzeje rynkowe zostały przecież wpisane do rejestru zabytków. Sprawdzimy więc, czy nie byłoby możliwe odnowienie neonu z dotacji miejskiej. Mam nadzieję, że będzie to możliwe - mówi wiceprezydent.

 
Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok



Internetowy skarbiec białostockich neonów

Andrzej Kłopotowski
2011-04-13, ostatnia aktualizacja 2011-04-13 10:54

 
Piotr Szydłowski. Jego hobby to neony

Piotr Szydłowski. Jego hobby to neony
 Fot. Marcin Onufryjuk / Agencja Gazeta
 
 

Blisko 150 zdjęć neonów - tych istniejących i tych, które - niestety - zniknęły z krajobrazu miasta. Do tego archiwalne już widokówki. Taka jest strona internetowa poświęcona w całości białostockim neonom.

Neon. Domus (sklep meblowy). Al. Piłsudskiego, Białystok
 
Fot. Marcin Onufryjuk / Agencja Gazeta
Neon. Domus (sklep meblowy). Al. Piłsudskiego, Białystok
 
Neon - Bar, ul. M. Curie-Skłodowskiej, Białystok
 
Fot. Marcin Onufryjuk / Agencja
Neon - Bar, ul. M. Curie-Skłodowskiej, Białystok
 
Neon. Polmozbyt, ul. Zywcięstwa, Białystok
 
Fot. Marcin Onufryjuk / Agencja
Neon. Polmozbyt, ul. Zywcięstwa, Białystok
 

 
Kto pamięta w jaki sposób promował się "Hortex"? Albo dom towarowy zwany "Nowym"? Gdzie na Lipowej reklamowało się PZU? Albo "Centrala Rybna"? Jak wyglądają dziś nasze neony? Które z nich trzymają się jeszcze całkiem nieźle, a które odeszły już do lamusa? By to sprawdzić, wystarczy wejść na stronę www.bialostockieneony.pl.tl stworzoną przez pasjonata neonów Piotra Szydłowskiego.


Rozmowa o neonach

Andrzej Kłopotowski: Dlaczego w ogóle neony?

Piotr Szydłowski, twórca strony www.bialostockieneony.pl.tl - To jest dawna historia. Pamiętam, że gdy byłem jeszcze małym dzieckiem, gdy chodziłem z rodzicami po Białymstoku, strasznie mi się one podobały. Zwyczajnie zafascynowały mnie - barwy, efekty, mruganie. Była to po prostu fascynacja. To były lata 80. Wcześniejszej dekady lat 70. nie pamiętam, byłem wtedy jeszcze mały. Fascynacja neonami zaczęła się od reklamy na dworcu, od reklamy Centrali Rybnej na budynku, który się spalił. Ten neon był wtedy zdemontowany i miałem okazję przyjrzeć się mu bliżej.


Kiedy zainteresował się pan nimi na dobre? Kiedy zaczął pan je kolekcjonować - w formie pocztówek, zdjęć?

- To też były jeszcze lata 80. Przez pewien czas neony przestały działać, później część zaczęła być remontowana, część demontowana. Zacząłem zbierać pocztówki, tato woził mnie po nocy po mieście, oglądaliśmy te reklamy. Rodzice mieli później spokój, gdy zabierali mnie na przejażdżkę po Lipowej, żebym obejrzał reklamy.
 

A sama strona?

- Strona powstała bodajże dwa lata temu. Założyłem ją, ponieważ informacje o neonach zaczęły mi zwyczajnie uciekać. Mam porobionych dużo zdjęć, zarchiwizowanych na osobnym dysku. Ale chciałem je pogrupować, uporządkować. I w zasadzie ta strona powstała nie pod publikę, ale dla samego siebie. Po to, żeby mieć pod ręką ściągę. To był czas, gdy neony zaczęły znikać. Na stronie mogłem na bieżąco zaznaczać, które reklamy są zdejmowane, które są remontowane.

Najlepsze lata białostockiego neonu to lata 70. i 80. Wtedy powstawały największe realizacje. Które neony pan zapamiętał?

- Najbardziej zapamiętałem reklamę na budynkach naprzeciwko kościoła św. Rocha - "PKO OSZCZĘDNOŚCI KREDYTY". Śmiałem się jak była awaria, bo świeciło się "OSZCZĘDNOŚCI EDYTY". W ogóle ten skwerek przy kościele św. Rocha był mocno obudowany neonami. Tak samo Lipowa - i PZU, i apteka, dalej "Finezja, Kino Pokój, spożywczy, sportowy z "Kółkami olimpijskimi", dalej neony na Rynku Kościuszki. Podoba mi się też nasz "Central". Na tę reklamę mogę się patrzeć godzinami (śmiech).


Gdzie pan w tej chwili szuka informacji o neonach?

- Dobrym źródłem jest internet, znajomi. Szukam też starych pocztówek. Ale szukam też informacji w firmach, które neonami się zajmowały.


Ale neonami nie zajmuje się pan na co dzień?

- Nie. Neony to hobby.

Na stronie jest informacja, że kolekcjonuje pan neony. Że jeśli ktoś ma stare neony i nie wie co z nimi zrobić, to chętne pan je odbierze. Myśli pan może np. o muzeum neonów?

- O muzeum to nie, bo przegapiłem okres, gdy zdejmowano najwięcej neonów. Nie było mnie akurat w Białymstoku. Chociaż... Gdyby udało się uzbierać trochę neonów, można by było o tym myśleć. W ubiegłym roku np. udało mi się uzyskać za symboliczną złotówkę reklamę od firmy Nitex. Odnowiłem ją i napis wisi teraz na ścianie w moim pokoju. I świeci!

Może więc choć wystawa? Po to, by przedstawić neonowy Białystok? Świat, który odchodzi?

- O wystawie myśleć - myślałem, ale takiej odwagi jeszcze nie mam.

Czeka pan też na informacje o neonach, na stare zdjęcia, pocztówki, informacje od innych maniaków?

- Oczywiście, temat jest cały czas otwarty.

A jeździ pan ciągle wieczorami po mieście, żeby pooglądać neony?

- Prawie codziennie. I nawet powiem, że od czasu do czasu daję sygnał do firmy zajmującej się konserwacją neonów, że coś nie działa.

Jeśli macie zdjęcia z białostockimi neonami - przyślijcie do naszej galerii

Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok
 

 

Białostockie neony giną z krajobrazu.
 
Bo za drogo.

dodano: 23 kwietnia 2011,  Autor: Tomasz Mikulicz

Powszechny Dom Towarowy (PDT) "Nowy" przy Rynku Kościuszki z neonami

Powszechny Dom Towarowy (PDT) "Nowy" przy Rynku Kościuszki z neonami (fot. arch. / z kolekcji Andrzeja Trzcińskiego)
 

   Białostockie neony nikną w oczach. Rozsypują się ze starości. Nowych nikt nie montuje, bo są drogie.

Bochen chleba nad sklepem przy ul. Malmeda, rycerz przy sklepie Ratuszowy, czy mrugająca do przechodniów pani na jednej ze ścian hotelu Cristal. Takie neony zdobiły w latach PRL-u przestrzeń Białegostoku.

– Ja najbardziej zapamiętałem z ulicy Sienkiewicza – napis Lux przy sklepie, w którym później była restauracja Grodno i świecące się w nocy litery nad sklepem Czternastka – mówi Andrzej Lechowski, dyrektor Muzeum Podlaskiego.

Dodaje, że jakieś 40 lat temu, białostockie neony robiły piorunujące wrażenie na ludziach przyjeżdżających tu z mniejszych miejscowości.

– Był to swego rodzaju wyznacznik wielkomiejskości. Niestety z biegiem lat neonów jest coraz mniej – wzdycha Lechowski.

Do lamusa odszedł np. neonowy napis, który jeszcze do niedawna zdobił kwiaciarnią Żonkil naprzeciwko fary.

– Musieliśmy go zdjąć, bo odnawialiśmy elewację budynku. Szklane rurki dosłownie rozsypały się w rękach – żali się Włodzimierz Białomyzy ze spółki ADM Bojary, która jest administratorem budynku.

Stworzenie nowego neonu kosztowałoby ponad 7 tys. zł.

– Nie jesteśmy w stanie wyłożyć takich pieniędzy, więc zamierzamy poprosić o dofinansowanie białostocki magistrat – zapowiada Białomyzy.

Neony to nie zabytki. Trudno zdobyć pieniądze na remont.

Andrzej Lechowski twierdzi, że to bardzo dobry pomysł, szczególnie jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że władze miasta finansują np. podświetlenia ciekawych budynków.

– Neony nadają miejscom klimat. Z pewnością warto zapobiegać ich niszczeniu – podkreśla Lechowski.

Okazuje się jednak, że uzyskanie dofinansowanie nie jest proste.

– Żaden z białostockich neonów, ani budynków, na którym są umieszczone nie jest obiektem zabytkowym. Odpada więc możliwość dostania dotacji na odnowę zabytków – mówi Jolanta Koller-Szumska z biura kultury i ochrony zabytków w magistracie.

Zaprasza jednak administratora budynku przy Legionowej 2, do tego, by zgłosił się do jej biura. – Na pewno odnowa białostockich neonów jest pomysłem godnym uwagi – twierdzi Koller-Szumska.

Źródło: Kurier Poranny



 

Będą ratować neon

10717981_565265516935913_1750387142_n

Pamiętacie Białystok jak był kolorowy, kiedy świeciły się wszędzie neony?           Dziś po nich w większości nie ma śladu. Zostały tylko podświetlane reklamy.            To nie to samo.
Dlatego też znaleźli się ludzie, którzy chcą odbudować takie pejzaże z minionej epoki. Na początek chcą przywrócić mieszkańcom neon nad kwiaciarnią „Żonkil”

Kto jak nie aktywiści z Bojar wpadliby na pomysł ratowania neonów? Na razie chcą przywrócić do życia jeden. Podczas remontu i ocieplania budynku neon nad kwiaciarnią „Żonkil” po prostu rozsypał się ze starości. Na ratunek pasjonaci z Bojar już zaangażowali nawet administrację, która będzie partycypowała w kosztach utrzymania odnowionego neonu.

- W całym mieście takich reliktów z PRL – u zostało dosłownie kilka. Nikt o nie już nie dba. A fajnie by było je zatrzymać. Ustaliliśmy, że neon należy do kwiaciarni, ale właścicielki nie stać na to, żeby go odrestaurować – powiedział nam Mateusz Tymura z Bojary Zostają Kulturalne.

Aby zebrać pieniądze potrzebne na restaurację neonu, wkrótce zostanie uruchomione konto na portalu polakpotrafi.pl. Aktywiści z Bojar chcą zebrać całą kwotę potrzebną do odbudowy napisu, jak i żółtych kwiatków, które niegdyś świeciły nad kwiaciarnią. Jeśli akcja przebiegnie pomyślnie, mają pójść za ciosem i ratować kolejne neony w naszym mieście.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: Mateusz Tymura)


Żródło: http://dziendobry.bialystok.pl/beda-ratowac-neon/ 30.09.2014.


Chcą odpalić neon Żonkila
na dzień wiosny

Monika Kosz-Koszewska13.01.2015 Gazeta Wyborcza Białystok 


Neon kwiaciarni Żonkil (AGNIESZKA SADOWSKA)
Jak wiele rzeczy w dzisiejszych czasach, zaczęło się od myśli wrzuconej na Facebooka. Wokół pomysłu Mateusza Tymury zebrało się kilka osób, które chcą ożywić neon kwiaciarni Żonkil. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, reklama z lat 70., wpisana zresztą do ewidencji zabytków, ma znów świecić 21 maca, za sprawą zbiórki społecznej.



Profil "Ratujemy białostocki neon Żonkil" istnieje na najpopularniejszym portalu społecznościowym od jesieni ubiegłego roku i do tej pory zgromadził ponad 300 sympatyków. Ale oprócz "lajkujących" i komentujących do tego czasu zawiązała się też konkretna grupa inicjatywna, która chce faktycznie odrestaurować reklamę kwiaciarni na budynku przy Legionowej 2, naprzeciw katedry.

To jeden z nielicznych białostockich neonów z czasów PRL-u, który pozostał na swoim miejscu, choć nie w całości. Ostatnio z przestrzeni miasta zniknął napis "Księgarnia" z ulicy Kilińskiego 10, który na szczęście nie wylądował na śmietniku, a trafił do warszawskiego Muzeum Neonów.

Rozświetlenie wypełnionych gazem rurek układających się w kwiaty to pomysł Mateusza Tymury, twórcy teatru Latarnia, który skutecznie ożywiał kulturalnymi działaniami pustą działkę na Bojarach, za co zresztą został doceniony w plebiscycie "Wyborczej" - "Przystanek Młodzi". W grupie "żonkilowców" jest też Piotr Szydłowski, białostocki miłośnik i kolekcjoner neonów, który tworzy na ich temat stronę w internecie; Damian Dworakowski ze stowarzyszenia Kreatywne Podlasie, które w minionym roku zorganizowało pierwszy festiwal światła Lumo Bjalistoko; a także Paweł Makowiecki, Wojciech Koronkiewicz, Radosław Puśko i Krystian Różycki.

- W tej chwili przygotowujemy się do tego, by ruszyć ze społeczną zbiórką, omijając wszelkie podania o dotacje i biurokrację. Jest to miejsce publiczne, jeden z pierwszych neonów w Białymstoku, więc odpalenie go powinno przynieść radość wszystkim mieszkańcom, a kwota, która jest do tego potrzebna, jest stosunkowo nieduża. Według wstępnych kalkulacji z firmą, która się tym zajmuje, nowe części plus robocizna to około 7-8 tys. zł - mówi Mateusz Tymura.

W lutym aktywiści chcą wystartować z akcją na portalu crowdfundingowym "Polak Potrafi". Cel to uruchomić neon na dzień wiosny, czyli 21 marca. Społecznicy są już po wstępnych rozmowach z właścicielką kwiaciarni, ADM Bojary, która administruje budynkiem, a także podlaskim konserwatorem zabytków. Neon jest bowiem wpisany do ewidencji jako zabytek ruchomy. W karcie stworzonej w 2013 roku czytamy, że powstał w latach 70. minionego stulecia, a autorem projektu jest Józef Gniatkowski, malarz i scenograf działający w Białymstoku. Reklama została wykonana prawdopodobnie w Pracowni Projektowej Reklam Neonowych działającej przy ul. Sienkiewicza.

To, co zostało z neonu, to zawieszona pionowo konstrukcja składająca się z trzech kwiatów - kielichy świeciły na żółto, łodygi na zielono. Wcześniej był też neonowy napis "Żonkil", ale został zdjęty podczas remontu elewacji budynku już niemal 5 lat temu.

- Pozostaje też kwestia dalszego utrzymania neonu i eksploatacji. ADM Bojary zadeklarowało partycypację w tych kosztach, podobnie kwiaciarnia. Mamy mieć jeszcze spotkanie z przedstawicielami wspólnoty mieszkaniowej - wylicza Tymura.



bialystok.gazeta.pl/bialystok/1,35235,17245368,Chca_odpalic_neon_Zonkila
_na_dzien_wiosny.html#ixzz3OiaPytuJ





Andrzej Kłopotowski
12.11.2015 21:10

    
Magistrat szuka fotela.

 

Zniknął z alei Piłsudskiego

Był charakterystycznym elementem w centrum miasta od kilku dekad.
Miał być chroniony wraz z budynkiem, na którym wisiał. Tymczasem zniknął.
Mowa o neonie, jaki znajdował się na pawilonie meblowym "Domus"
przy alei Piłsudskiego.
"Domus" traktowany jest przez urbanistów na równi z zabytkami.
Chronią go zapisy miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego,
w którym został uznany za dobro kultury współczesnej
(to sposób na ochronę planistyczną tych budynków, których - z różnych powodów
- konserwator nie chce chronić wpisem do rejestru czy ewidencji zabytków).


Pawilon znalazł się też na białostockich szlakach promujących architekturę międzywojenną i powojenną opracowanych przez Fundację Uniwersytetu wBiałymstoku. Mowa o szlakach modernizmu oraz architektury PRL.

- Obiekt został zrealizowany według projektu Jerzego Zgliczyńskiego w roku 1960, jako jeden z pierwszych budynków handlowych przy budującej się wówczas alei 1-go Maja. Od czasów powstania, jako jedyny na terenie miasta, nieprzerwanie pełni swoją pierwotną funkcję, pozostając salonem meblowym. Pawilon na planie zbliżonym do prostokąta posiada niemalże całkowicie przeszkloną trójboczną fasadę. W architekturze budynku widać wyraźne wpływy Bauhausu i Le Corbusiera. Szklaną elewację zdobi oryginalny neon z nazwą salonu i profilem fotela w stylistyce lat 60. XX w., zaprojektowany przez białostockiego plastyka Józefa Gniatkowskiego - opisuje go Sebastian Wicher, autor szlaku modernistycznego na stronie www.modernizm.uwb.edu.pl.

Kiedy zaczynał się remont pawilonu, z jego elewacji zniknęły neony. Pierwszy z nich to wspominany przez Wichra fotel. Drugi - napis "Domus". I choć pawilon przeszedł już modernizację - wymieniono okna, zachowując dawne podziały, odświeżono kolor - na fasadę nie wróciły neony.

Zapytaliśmy w magistracie, czy urzędnicy wydawali zgodę na zdjęcie neonów. Okazuje się, że nie.

- Nie wpłynął do nas żaden wniosek w sprawie zdjęcia neonu - mówi Urszula Boublej z biura prasowego magistratu. - Będziemy występować do właściciela budynku o wyjaśnienie tej sprawy.

Neony na "Domusie" były jednymi z ostatnich tego typu ozdób w centrum. Do dziś zachowały się jeszcze duża tęcza na Centralu oraz odnowione staraniem pasjonatów żonkile nad kwiaciarnia naprzeciwko kościoła farnego. 



Neon z dworca PKS Białystok musi nadal świecić




Tak uważa grupa białostoczan. I chce ocalić ostatni ślad po dworcu PKS w naszym mieście.

Duży zielony, neonowy napis dumnie głoszący: Dworzec PKS Białystok - z pewnością tworzył w nocy niepowtarzalny klimat. Szkoda byłoby, gdyby został zniszczony - pisze w mailu do naszej redakcji pan Grzegorz 
Lada dzień ma ruszyć rozbiórka dworca PKS. Władze spółki ciągle czekają na ostateczne pozwolenia od miasta. I wtedy rozpocznie się budowa nowego obiektu. Ma być gotowy w połowie 2017 roku. Co więc stanie się z neonem?

- Fajnie byłoby gdyby go zdemontowano i umieszczono go na nowym budynku - pisze dalej nasz Czytelnik. - Nadal cieszyłby oko mieszkańców i przyjezdnych, a niektórzy spoglądaliby na niego z sentymentem. 

Cezary Sieradzki, prezes spółki PKS szybko rozwiewa te nadzieje. - Nie ma sensu zostawiać tego szyldu. Zresztą trwają prace nad nowym - zdradza nam plany. I po chwili dodaje: - Jeśli ktoś jest zainteresowany, by wziąć neon, nie widzę problemu. Nie warto niszczyć czegoś co ma kawał historii - przyznaje prezes Sieradzki. 

Dowiedzieliśmy się, że ocalić ostatni ślad po dworcu PKS chce Piotr Szydłowski, kolekcjoner neonów. Planuje go odkupić. W najbliższych dniach będzie o tym rozmawiał z władzami PKS. - Nie chciałbym, by ten napis znikł. Wszystkie większe miasta, jak Wrocław, Warszawa wracają do neonów. Zbierają stare reklamy. A u nas się je niszczy - mówi Piotr Szydłowski. 

http://www.poranny.pl/wiadomosci/bialystok/a/neon-z-dworca-pks-bialystok-musi-nadal-swiecic-zdjecia,11202686/#sondaPodglad



Czwarta gwiazdka zagościła na elewacji 

HOTELU CRISTAL





15.01.2017 - po modernizacji neonu zaszczytne 4 gwiazdki wracaja
na elewacje frontową Hotelu Cristal
 
 
 

 
   
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=